Andrzej Miklaszewski
Bóg jest z ... Wrocławia?
W czasach gdy grali Pele, Garrincha czy Jordao i Brazylia była mistrzem świata kibice piłkarscy mawiali "Bóg jest Brazylijczykiem". Co to ma wspólnego z brydżem? A no właśnie...
Nasza drużyna Polonia III Warszawa wylosowała grupę w turnieju teamów w Kongresie Warszawskim AD. 1995 dosyć przeciętnie - tj. kilka drużyn o podobnych, "makroligowych" umiejętnościach oraz "reszta świata" - uznani mistrzowie, głównie z I ligi . Po dwóch bezbarwnych meczach (15:15 i 16:14) przyszła trzecia runda , zobaczyliśmy zestawienie na liście Polonia III - AZS Politechnika Wrocław . Suma współczynników graczy z Wrocławia coś koło 60, Polonii - 4,5 . Wynik wydawałoby się przesądzony, ale postanowiliśmy tanio skóry nie sprzedawać.
Przy naszym stole usiedliśmy na kol. kol. Gołębiowskiego ze Starkowskim ; na drugim stole pani Haneczka z panem Tadzieńkiem stawiali czoła słynnemu Balowi z Olańskim (już wiedziałem, że będę mógł porównywać swoją licytację, rozgrywkę i wist z samym Balickim) . Pierwsze trzy "dania" z czterorozdaniowego meczu płaskie : trzy końcówki na 21÷24 PC (dwa razy podział atu u obrońców 4:0) o dziwo udało się zalicytować, a co najważniejsze mojemu partnerowi Tomkowi Ryffie wygrać.
Nadeszło rozdanie czwarte gdzie dostałem rękę po otwarciu partnera 1
(10 - 22PC) i pasie Starkowskiego raczej silną:
AK10
DW108
K9x
AW9
Spokojnie 1
, to mamy w systemie, na to 1
od mojego; 2 NT to akcent siły - Tomek 3 NT( ma 5422) . No i co dalej ?
W zależności od konfiguracji figur np.
AD,
K i
D - 6NT będzie od góry; jeśli konfiguracja figur będzie inna, pozostaje impas, przymus, fart? - 6NT !!!
Trzy pasy zakończyły licytację , po wiście blotką pik wyłożył sie stolik:
D9xx
Ax
A10xxx
D8
No cóż , troszkę lżej (11 lewa nadskoczyła na wiście , ale widocznie ten wist to standard; w końcu wistują eksperci) ale jak to grać dalej?
Z przeświadczeniem, że "oczy świata " są zwrócone na mnie utrzymałem się
10 i zagrałem
9 asekurując się przed DWxx u E. W pobrał D i po dojrzałym namyśle odwinął pika. Oprócz impasu kier, przymusu kierowo - treflowego (
K ma raczej W no bo mógł wyjść w trefle a nie wyszedł) pomyślałem o psychologii . Zgrałem
K, z lewej W i zagrałem
D; Gołębiowski bez mrugnięcia powieką małe, no myślę sobie
K to chyba nie ma, A
i
D.
W pobił
K,
A, następnie A
, kara i piki . Wyrzuciłem "po drodze" 8 i W
, w trzeciej lewie od końca kol. Starkowski "upuścił"
K i się odbyło . Przymus oczywiście zachodził , bo W od początku dzierżył
K,
Dxx i
K10xx.
Na drugim stole Wielki Bal również po wiście pik , ale rozgrywając z drugiej ręki, oddał kiera i nie przedzierając sie przez kara (podwójnie ciął trefle) pewnie wyegzekwował te same 12 lew. Pełen rozkład tak się przedstawiał:
| N W E S |
||
|
|
I co , sensacyjny remis - nic właśnie ...
W pierwszym bowiem rozdaniu pan Tadzieniek jeszcze widać nie rozgrzany po otwarciu przeciwnika 1
wszedł 1
. Po dwóch pasach i 1NT od otwierającego sprzedał skład 2
, dostał "w puzon" i postawił 800 z niczego do 420 za przedpartyjną końcówkę . Gdyby się chwilę zastanowił , to doszedłby do wniosku (co oczywiście miało miejsce w praktyce ) że pas odpowiadającego w tej sekwencji 1
-1
-p-p-1ba śmierdzi trapem na pikach , a 1ba to moc, ale jak wspominałem widocznie był nie rozgrzany .
Po skończeniu rundy Piotr Gawryś , który wzmocnił (tak jak by to było im jeszcze potrzebne) AZS Wrocła , a w meczu na nas akurat nie grał (za słaby był czy co ?) i poinformował nas z uśmiechem a może nawet lekkim zdziwieniem, że "przegraliście mecz jednym rozdaniem".
Co prawda w pomeczowych analizach p. Tadzio zauważył, że gdyby trefle były rozdzielone u obrońców 3-2 to leżał by tylko za 300 i mecz byśmy wygrali !!
No tak, ale eufeministycznie parafrazując tytułowe stwierdzenie
"Bóg jest z ...Wrocławia"
© Marek Wójcicki Przemyśl 2000